Irlandia to nie Cypr!

0 komentarzy
To nie kształt pomocy dla Cypru, ale model irlandzki, będzie pierwowzorem dla następnych programów ratunkowych, spekuluje Bloomberg.


Kilka dni temu popłoch wywołały słowa szefa grupy ministrów finansów strefy euro Jeroena Dijsselbloema, który stwierdził, że kształt pomocy dla Cypru będzie wzorem dla następnych programów tego typu. Jak jednak zauważa agencja Bloomberg, bardziej prawdopodobny jest model irlandzki.

– Dla krajów stojących wobec konieczności ubiegania się o pomoc Irlandia może być przykładem, jak sięgnąć po oszczędności mieszkańców, nie robiąc takiego hałasu jak na Cyprze – ocenia komentator Bloomberga Joe Brennan.

Od 2011 r. irlandzki budżet ściąga corocznie daninę sięgającą 0.6 proc. wartości aktywów krajowych funduszy emerytalnych. Choć to równowartość jednej trzeciej kwoty, na którą pierwotnie planowano opodatkować cypryjskich depozytariuszy, to jednak posunięcie to nie spotkało się ani z szerszymi protestami ludności, ani z krytyką międzynarodową, ani nie wywołało paniki na rynkach.

Wzięcie na cel aktywów emerytalnych, a nie depozytów ludności, jest w obecnych okolicznościach korzystniejszym wyjściem, zarówno z punktu widzenia politycznego, społecznego, jak i ekonomicznego.

Gdy jest się przypartym do ściany, lepiej opodatkować aktywa, które są unieruchomione. Nie ryzykuje się ucieczki kapitału.

Po dwóch latach od wprowadzenia podatku od aktywów emerytalnych Irlandia, kraj który podobnie jak Cypr wpadł w kłopoty finansowe za sprawą przerostu sektora bankowego, wychodzi na prostą. 

Przygotowuje się do całkowitej rezygnacji międzynarodowego wsparcia, depozyty w krajowych bankach przyrastają, a rentowności obligacji 10 – letnich utrzymują się poniżej poziomów obserwowanych we Włoszech czy Hiszpanii.

Tymczasem w ocenie agencji Moody’s sposób, w jaki załatwiono problem Cypru, zwiększa ryzyko odpływu depozytów, ucieczki kapitału i podbija koszt finansowania zarówno banków, jak i rządów, w całej strefie euro. 

Dobrą stroną tego, co się stało na Cyprze, jest to, że nikt w Europie już raczej nie odważy się wziąć na cel depozytów drobnych ciułaczy – miejmy taką nadzieję!

Sięgnięcie po oszczędności w innych formach wciąż jednak wchodzi w grę – komentuje Brian Lucey, profesor finansów w Trinity College w Dublinie.


Tomasz J. Kaplan


Źródło: Puls Biznesu, Bloomberg
Podziel się z innymi:Share on Facebook1Share on Google+0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *