Kto powinien płacić wyższe podatki w Irlandii? Część 1

0 komentarzy
10 przyjaciół jak zwykle w piątek, poszło do pubu i wydali łącznie 100 euro na piwo.


Do tej pory każdy płacił za siebie, niezależnie od tego, czy dobrze zarabiał, czy był bezrobotny.

Każdy płacił dokładnie tyle, za ile wypił – a było tego niewiele, z reguły nie więcej niż dwa piwa, po €5 za każde. Jednak tego dnia, po kilku piwach, WIĘKSZOŚĆ zdecydowała, że powinni zmienić ten system. 


Przecież BOGACI I LEPIEJ ZARABIAJĄCY POWINNI PŁACIĆ WIĘCEJ!


Wytłumaczenie było logiczne: 10 euro co piątek to było zbyt dużo dla bezrobotnego Wojtka w porównaniu do 10 euro dla dobrze zarabiającego Andrzeja – właściciela firmy. Krzykliwy Wojtek przekonał więc WIĘKSZOŚĆ i Andrzej chcąc nie chcąc się zgodził.


Zadziałały prawa demokracji, gdyż WIĘKSZOŚĆ ZAWSZE MA RACJĘ.


Rachunek €100 został więc podzielony proporcjonalnie w stosunku do zarobków. Wojtek i trzech innych bezrobotnych nie zapłacili nic, Michał też nic (przecież pracował za minimalną stawkę na part-time i miał czworo dzieci), szósty €3, siódmy €7, ósmy €10, dziewiąty €20 i dziesiąty, najbogatszy ze wszystkich Andrzej, aż 60 euro.

Zaradny i pracowity Andrzej dogadał się jednak z barmanem przy płaceniu i udało mu się wynegocjować obniżkę rachunku ze €100 na €80. W ten sposób zamiast zapłacić za swój udział €60, wydał „tylko” €40.


Gdy WIĘKSZOŚĆ się o tym dowiedziała, BYLI OBURZENI.


Wojtek krzyczał głośno i wymachiwał rękami. Nie mógł pojąć, dlaczego Andrzej DOSTAŁ ZA DARMO €20 i nie podzielił się tym z innymi. Michał z kolei wzruszył się i zaczął opowiadać o czwórce swoich dzieci i biedzie panującej w domu.

Emocje wzięły górę i niewiele brakło, by Andrzej został pobity przez kolegów. Oskarżyli go o przywłaszczenie sobie pieniędzy, które były WSPÓLNE.

Krzyczeli, że był pazerny, pomimo swojego bogactwa. W końcu stwierdzili, że te €20 powinno było być podzielone po równo pomiędzy Michała, Wojtka i pozostałych trzech bezrobotnych.


Przecież te pieniądze im własnie się NALEŻAŁY, gdyż mieli najtrudniejszą sytuację materialną!


WIĘKSZOŚĆ się zgodziła, więc Andrzej ostatecznie zapłacił 60 euro, a pięciu najbiedniejszych nie zapłaciło NIC.


Co więcej, otrzymali oni na koniec do podziału €20 wynegocjowanego przez Andrzeja zwrotu od barmana, po €4 euro na osobę „na drogę”. Głośno śpiewali wracając do domu i kupili sobie jeszcze po małej butelce…

Od tej pory Wojtek pił coraz więcej, zamawiając najwięcej piw ze wszystkich. Inni bezrobotni też nie mieli hamulców. W końcu mogli pić do rana, nie ponosząc żadnych kosztów.

Andrzejowi nie podobało się to. Zwłaszcza, gdy kolejnym razem rachunek wyniósł €240. Zgodnie z niedawno ustaloną regułą, Andrzej zapłacił z tego €180, sam wypiwszy tylko dwa piwa po €5…

Wojtek, Michał i trzej pozostali dostali po €12 po imprezie. Byli zachwyceni – nie dość, że nie wydawali nic, to czym więcej pili, tym więcej dostawali gotówki. Po kilku tygodniach pojawiły się głosy, że Andrzej POWINIEN więcej dopłacać co piątek, gdyż szósty przyjaciel właśnie stracił pracę.

Andrzej czuł się coraz bardziej ignorowany, nie pił wiele, obrażano go i nie miał o czym rozmawiać z bełkocącymi, pijanymi kolegami. Podczas gdy oni mogli następnego dnia spać do późna, on musiał iść do pracy.

Jak można się domyślić, pewnego piątkowego wieczoru, Andrzej już nie pojawił się w pubie. Jakież było zdziwienie wszystkich, gdyż tym samym przestał partycypować w kosztach tego typu imprez.




Tomasz J. Kaplan
Podziel się z innymi:Share on Facebook0Share on Google+0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *