Irlandia wychodzi z kryzysu!

0 komentarzy
Irlandzkie przesłanie dla Europy jest proste: trzeba przeboleć cięcia płac i oszczędności, ale wstrzymać się od podniesienia podatku dla firm.


Thomas Maag, niemiecki specjalista ds. technologii, opuścił Irlandię w 2007 r., tuż przed załamaniem się gospodarki celtyckiego tygrysa. Dziś jest już z powrotem. Do Dublina wrócił w ubiegłym roku, by koordynować niemieckich klientów serwisu PayPal na platformie eBay.

Maag jest jedną z 53 tys. osób, które od kwietnia 2012 r. przeniosły się do Irlandii, powoli otrząsającej się z najgorszej recesji w swej historii. Przykład Maaga pokazuje, w jaki sposób do kraju, który w tym roku będzie trzecią najszybciej rozwijającą się gospodarką strefy euro, powraca utracona podczas kryzysu konkurencyjność. Pracodawca Maaga jest zdania, że malejące koszty pracy i utrzymania biur a także stawka CIT na poziomie 12.5 proc. na nowo uczyniły z Irlandii kraj atrakcyjny dla biznesmenów.

To fakt. Powrót irlandzkiej konkurencyjności sprawił, że w ostatnich dwóch latach swoją działalność rozwinęły tam, poza eBayem, firmy takie jak Google i Facebook. Dla Europy, poszukującej sposobu na wyjście z kryzysu, przesłanie jest proste: trzeba przeboleć cięcia płac i oszczędności, ale wstrzymać się od podniesienia podatku dla firm.

Gospodarka Irlandii załamała się w 2008 r., gdy pękła dziesięcioletnia bańka na rynku nieruchomości. Do stycznia 2012 r. bezrobocie wzrosło trzykrotnie i wyniosło aż 15 proc., najwięcej od połowy lat 90. Irlandzki rząd musiał przejąć kontrolę nad pięcioma z sześciu największych banków w kraju i w 2010 r. prosić o międzynarodową pomoc finansową w wysokości 67,5 mld euro.

Od tego czasu minęły ponad dwa lata. Dziś irlandzki eksport jest wart ok. 170 mld euro, o 9 proc. więcej niż w 2007 r. i tyle, ile za najlepszych czasów celtyckiego tygrysa. Ponadto choć od 2007 r. irlandzki indeks giełdowy spadł o 61 proc., to w ostatnich dwóch latach wzrósł aż o 37 proc., najwięcej w całej Europie.

Prognozy Komisji Europejskiej wskazują, że choć gospodarce Irlandii daleko do tempa sprzed lat, urośnie w tym roku o 1,1 proc. W strefie euro szybciej rozwijać się będą tylko Malta i Estonia.

Zdaniem Christine Lagarde, szefowej MFW, Irlandia wyznacza standardy dla innych krajów, które musiały ubiegać się o pomoc finansową, a w kraju widać już pierwsze oznaki sukcesu.

Spadek jednostkowego kosztu pracy w Irlandii w latach 2008 – 2012 ma związek z likwidacją bezproduktywnych stanowisk w budownictwie. W innych sektorach pracownicy musieli pogodzić się z niższymi płacami. W roku 2009, gdy kryzys był najgłębszy, obniżyło je aż 25 proc. firm.

Spadły nie tylko płace. W Irlandii tańsze jest wszystko, od biur po zakupy w galerii handlowej. Od 2007 r. ceny nieruchomości zmalały o połowę, a czynsze za wynajem mieszkania, mimo ostatniego wzrostu, nadal utrzymują się na niskim poziomie.

Petter Made, współzałożyciel firmy SumUp, która zarządza płatnościami online, zatrudnia w Dublinie 35 pracowników. „Gdy zestawimy koszty i podatki z jakością siły roboczej i wynagrodzeniami, to w porównaniu do innych krajów uzyskamy całkiem niezły wynik” – powiedział.

Niestety redukcje i zamrożenie płac a także spadek cen nieruchomości odzwierciedlają zarazem skalę gospodarczego krachu. Pod względem bezrobocia Irlandia wciąż plasuje się w czołówce strefy euro. Zyski z eksportu muszą nadal przełożyć się na poprawę sytuacji w innych sektorach gospodarki, a irlandzkiego podatnika czekają jeszcze dwa lata oszczędności, podczas gdy rząd będzie próbował ograniczyć największy deficyt budżetowy strefy euro, w wysokości 7,3 proc. PKB.

Konkurencyjność powraca w większości targanych kryzysem europejskich krajów. Oszczędności wymuszone w zamian za pomoc finansową w wielu z nich doprowadziły do obniżenia płac i kosztów utrzymania biur, na czym korzystają przedsiębiorcy – hiszpańskie firmy budowlane pozyskują nowych klientów, niemiecki Volkswagen zwiększa liczbę stanowisk w Portugalii, a grecki eksport w ciągu roku wzrósł o 30 proc.


Tomasz J. Kaplan

Źródło: Bloomberg, Forsal
Podziel się z innymi:Share on Facebook2Share on Google+0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *