‚Doradcy’ w Irlandii

2 komentarze
Namnożyło nam się ostatnio w Irlandii sporo polskich „doradców”, „księgowych”, „bookkeeperów” i „ekspertów”, działających bez żadnych uprawnień i na szkodę klientów.


Chciałbym wierzyć, że wiele z tych osób ma dobre intencje i chce pomóc swoim klientom.

Niestety, często jest to tzw. „niedźwiedzia przysługa”, za którą ci klienci płacą i być może przyjdzie im jeszcze słono zapłacić w przyszłości.

Piszę te słowa, ponieważ ostatnimi czasy trafia do mnie coraz więcej osób poszkodowanych przez osoby doradzające we wszelkich kwestiach związanych z księgowością, podatkami jak i zasiłkami, pomocą prawną czy też innymi szeroko rozumianymi „sprawami urzędowymi”.

Osobiście jestem zwolennikiem wolnego rynku i weryfikacji jakości obsługi przez klientów.

Zdarzają się jednak przypadki, że gdy ktoś dość sprawnie liczy, ma niezły kalkulator i troche oczytania w przepisach, to bez żadnego przygotowania teoretycznego ani praktycznego, doradza klientom lub co gorsza prowadzi im „księgowość”.

Samo odbycie kilkutygodniowego kursu „księgowości” dla bezrobotnych organizowanego przez lokalny oddział FAS, krótkiego szkolenia, czy bycie technikiem rachunkowości po liceum w Polsce nie oznacza od razu, że ktoś może i ma uprawnienia do tego, by prowadzić księgowość naszej firmy w Irlandii.

Nawet kilka lat doświadczenia w pracy z dokumentami księgowymi (czy to w Polsce, czy w Irlandii) nie jest tutaj pomocne, gdy mówimy kwestiach podatkowych, przepisach księgowych, etyce i rzetelności w podejściu do klienta. „Księgowy” taki nagminnie uczy się na własnych błędach, w sposób skandalicznie niepoprawny doradzając Polakom w Irlandii.

Tacy „księgowi” próbują czasami dowiedzieć się ode mnie, co robić w podbramkowej sytuacji. Zdarza mi się odbierać anonimowe telefony późną porą, gdy ktoś dzwoni i pyta, co ma wpisać np. w rubryce 223 na stronie 10 rocznej deklaracji podatkowej lub co ma zrobić z dochodem zagranicznym klienta, dywidendami, albo jakąś transakcją z punktu widzenia podatku VAT.

Przecież podstawowa roczna deklaracja podatkowa liczy 24 strony i wytłumaczenie wszystkich jej aspektów zajmie dużo więcej czasu niż kilka minut rozmowy!

Do tego należałoby dokładnie zbadać sytuację finansową i osobistą klienta, żeby nie zapłacił za dużo, ani za mało podatku, skorzystał z wszystkich ulg, posiadał odpowiednie dokumenty. Tego osoba bez kwalifikacji nie dowie się jednak do czasu kontroli. A więc nawet 6 lat później, bo tyle czasu ma Revenue, żeby nas sprawdzić, czy dobrze prowadzimy nasze sprawy podatkowe w Irlandii.

Taki „księgowy” liznął jakąś tam wiedzę, potrafi napisać pismo po angielsku, wypełnić formularz, podsumować cyfry z faktur, nie znaczy to jednak, że będzie umiał poprawnie rozpoznać dochody niepodlegające opodatkowaniu lub koszty, które nie stanowią kosztów uzyskania przychodów dla celów podatkowych.

Nie ma uprawnień do składania deklaracji podatkowych, nigdy nie przeszedł żadnej kontroli, więc nie wie, jak ona wygląda i co jest wymagane, i w razie problemów umywa ręce. Poszkodowany klient później tłumaczy się, że szukał oszczędności, a teraz nie wie, jak wygrzebać się z problemów i z czego opłacić kary i odsetki.

Oszczędności są złudne, bo kwot o których mówimy, nie żąda nawet profesjonalne irlandzkie biuro rachunkowe, a takie osoby często nie wystawiają faktur za swoje usługi, więc nie można ich potraktować jako koszty uzyskania przychodu.

Przytoczę pewną historię, którą usłyszałem niedawno od zdesperowanego i bardzo zdenerwowanego klienta. Nie zamierzam przedstawiać niektórych detali, by nie został on zidentyfikowany. Jest to u mnie zawsze objęte 100% tajemnicą. Klienci zwracają się do mnie z różnymi, nieraz poważnymi problemami i zachowanie poufności jest kwestią najważniejszą w moim zawodzie.

Ten Pan zgodził się, by użyć jego historii jako przestrogi dla innych, po usunięciu niektórych kluczowych informacji:



„Prowadziłem firmę w branży XXX w Irlandii od 200X roku w mieście X. W najlepszym okresie miałem XX pracowników i znaczne obroty, później przyszedł kryzys, zleceń ubyło i po kilku latach byłem zmuszony zamknąć firmę. Na początku korzystałem z usług irlandzkiego biura rachunkowego, ale z powodu problemów z komunikacją po angielsku, po pewnym czasie przeniosłem dokumenty do polskiej księgowej X. Pani była bardzo miła i wygadana. Wystawiała mi faktury jako firma X. Współpraca układała się wzorowo.

Poprosiłem ją jakiś czas temu o zamknięcie firmy, Pani wzięła pieniądze i podziękowaliśmy sobie za współpracę. Uznałem ten rozdział za zamknięty w moim życiu i dostałem wsparcie socjalne, nie mogąc znaleźć żadnej pracy na full time.

Niestety kilka miesięcy później dostałem list z Revenue Commissioners z informacją, że rozpoczęto w mojej sprawie kontrolę za okres 2007-2010, lata, które się jeszcze nie przeterminowały. Poszedłem do mojej dawnej księgowej, ale gdzieś się przeniosła i przestała odbierać moje telefony oraz odpisywać na e-maile. Co mam robić w tej sprawie, czy może mi Pan jakoś pomóc?”




Po sprawdzeniu przeze mnie faktów i spotkaniu z oficerami Revenue, okazało się, że firma tego Pana nigdy nie została zamknięta, pomimo zapewnień księgowej, ani wyrejestrowana z podatku VAT, Income Tax orax PAYE/PRSI. Przez długi czas nic nie było składane w urzędach. Revenue zażądało złożenia wszystkich zaległych deklaracji miesięcznych, kwartalnych i rocznych oraz zapłaty za każdy jeden zaległy dokument po €4,000 kary.

Ponaglenia przychodziły na adres księgowej, ale nie były nigdzie przekazywane i lądowały najprawdopodobniej w koszu. Oprócz tego, prawie cała dokumentacja księgowa firmy zaginęła u tej księgowej, gdyż nikt jej nie zabezpieczył i nie odebrał.

Część dokumentów, które klient posiadał, były mało czytelnymi paragonami, które Revenue zakwestionowało jako „znalezione na ulicy”. Sprawa jest w toku i niewiele brakuje, by zakończyła się znaczną karą i dopłatą podatku na podstawie oszacowanych dochodów (z braku dokumentów sprzed lat, które ciężko jest odtworzyć).

Oprócz tego, klient ponosi w takim przypadku ryzyko znalezienia się na liście oszustów podatkowych w Irlandii (gdzie już znalazło się sporo Polaków), a nie chciałby tego, gdyż wtedy jego imię i nazwisko oraz adres byłyby podane do publicznej wiadomości. Pracujemy obecnie nad tą sprawą, by jak najbardziej zminimalizować skutki nieodpowiedzialnych i nierzetelnych zachowań poprzedniej „księgowej”, która obecnie zapadła się pod ziemię i słuch po niej zaginął.

Inny przypadek dotyczył osoby, którą ktoś „zorientowany” w temacie poinstruował, że przez pierwsze kilka lat prowadzenia działalności w Irlandii, nie trzeba się nigdzie rejestrować, ani składać żadnych deklaracji podatkowych. Plotka jakich wiele. Sprawa się wydała, gdy wyszło na jaw, że dochody były znaczne, podatków zapłaconych żadnych i Revenue się tym zajęło.

Kolejna historia dotyczy klienta, którego poinstruowano, że może prowadzić firmę pozostając na zasiłku dla bezrobotnych, bez zgłoszenia tej sprawy do oficera w Social Welfare.

Jak się przed takimi sytuacjami zabiezpieczyć? 

Najważniejsze, to zawsze korzystać z usług biura rachunkowego z licencją na prowadzenie działalności w Irlandii, prowadzone przez księgowych, którzy mają do tego uprawnienia w Irlandii. Uprawnienia nie z Polski, nie z FASu, nie na słowo honoru, tylko poświadczone odpowiednimi certyfikatami (np. ACCA z Practising Certificate), że mogą nas reprezentować przed Revenue i składać w naszym i w imieniu naszej firmy deklaracje podatkowe.

Jeśli dana osoba nie może pokazać certyfikatu, albo wygląda ono na zwykłe świadectwo ukończenia krótkiego kursu, świadectwo maturalne z Polski lub jest sfałszowane, to trzymajmy się od niej z daleka.

Oprócz tego, zwracajmy się zawsze do kompetentnych osób, które mają wiedzę i doświadczenie. Unikajmy „złotych rączek”, co to wszystko wiedzą i wszystko zrobią, ale najpierw żądają opłat. Inni pomagający nam za darmo też mogą nabałaganić.

Istnieje stara zasada, że jeśli ktoś oferuje nam swoje usługi za darmo, to są one zwykle dokładnie tyle warte, czyli NIC.

Jeśli masz już firmę w Irlandii lub dopiero chcesz ją założyć, teraz, albo za jakiś czas, to dla Ciebie jest ta rada. 

1. Napisz do nas e-maila korzystając z tego formularza.

2. Opisz pokrótce swoją sytuację i zostaw dane kontaktowe do siebie (telefon + e-mail). Skontaktujemy się z Tobą niezwłocznie.

Czasem warto poświęcić trochę swojego czasu na spotkanie, aby poznać wszystkie aspekty prowadzenia Twojej firmy. Zainwestujesz trochę czasu teraz, ale unikniesz nieraz poważnych problemów w przyszłości. I być może nigdy nie trafisz na listę oszustów podatkowych w Irlandii

Mamy doświadczenie, irlandzkie uprawnienia, kwalifikacje i jesteśmy tu po to, by Ci pomóc!


Tomasz J. Kaplan
PODATKI.IE
Profesjonalne Biuro Rachunkowe w Irlandii


Promujemy i wspieramy przedsiębiorczą Polonię w Irlandii!

Podziel się z innymi:Share on Facebook5Share on Google+0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0

2 odpowiedzi do “‚Doradcy’ w Irlandii

  1. Mam kilku znajomych kontraktorów (niektórzy Ltd, niektórzy Sole Traders, jeszcze inni przez różne Umbrella Companies), którzy rozliczają się z Revenue samodzielnie. Większość z nich jest w biznesie już ładnych parę lat i jakoś ciągną, jednak ja się boję takiego ryzyka.

    Mój księgowy jest moim agentem i wszystkie zagadnienia podatkowe "idą" przez niego. Kosztuje mnie to stosunkowo niewiele, za to mam spokój ducha w razie kontroli. A ostatnio wszędzie trąbią, że się Revenue zabiera za kontraktorów bo są przekręty na kosztach.

    Ciągle mam jednak gdzieś z tyłu głowy przeświadczenie, że jak Revenue będą chcieli kogoś udupić to to zrobią. "Dajcie mi człowieka a znajdziemy na niego paragraf", jakoś tak to było 😉

    Może to tylko takie historyczne histeryzowanie (mam dużo niemiłych doświadczeń z PL sprzed wielu lat). Jak mówią lokalni, fingers crossed…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *